Kiedy podczas intensywnej ulewy woda gromadzi się na ulicach i chodnikach, wielu mieszkańców zastanawia się, dlaczego kanalizacja nie radzi sobie z jej odprowadzeniem. Odpowiedź tkwi w samej istocie działania kanalizacji deszczowej, ale również w ogromnej ilości zanieczyszczeń, które trafiają do tego systemu każdego dnia.
Kanalizacja deszczowa to sieć rur i kolektorów ułożonych w pasach drogowych, której podstawowym zadaniem jest odprowadzenie wód opadowych i roztopowych z ulic, chodników i placów. Trafiają one następnie do rzek, rowów lub zbiorników retencyjnych, chroniąc miasto przed zalaniem. System ten nie ma nic wspólnego z kanalizacją sanitarną – ta służy do odprowadzania ścieków komunalnych do oczyszczalni, gdzie poddawane są kosztownemu oczyszczaniu mechanicznemu i biologicznemu. Niestety, część mieszkańców i zarządców nieruchomości odprowadza wodę z dachów i terenów utwardzonych bezpośrednio do kanalizacji sanitarnej, co nie tylko generuje dodatkowe koszty, ale także zaburza technologię oczyszczania ścieków.
Kluczowym problemem w funkcjonowaniu kanalizacji deszczowej są jednak zanieczyszczenia. Do krat wpadają liście, piasek, żwir, a także zwykłe odpady, które z czasem gromadzą się w rurach. Skutkiem tego jest ograniczenie przepustowości sieci i większe ryzyko lokalnych podtopień. Aby temu zapobiec, Zakład Wodociągów, Kanalizacji i Oczyszczalnia Ścieków „Wod-Kan” Sp. z o.o. w Mławie prowadzi systematyczne prace czyszczące. To zadanie wymagające specjalistycznego sprzętu – pojazdy typu WUKO najpierw odsysają zalegający muł i zanieczyszczenia, następnie pod dużym ciśnieniem płuczą rury, aby przywrócić im drożność.
Skala prac najlepiej pokazuje, z jak ogromnym problemem mamy do czynienia.
W 2024 roku oczyszczono 1650 krat deszczowych oraz 1261 metrów sieci kanalizacji. Usunięto wtedy aż 88,5 tony urobku. Prace objęły między innymi ulice:
ul. Wójtostwo i ul. Piotra Skargi, skąd usunięto blisko 20 ton osadów,
ul. Graniczną, przez zbiornik retencyjny aż do ul. Piłsudskiego – na odcinku ponad 600 metrów wydobyto aż 60 ton nieczystości,
ul. Mickiewicza (DN 300), gdzie zalegało prawie 3 tony osadów,
ul. Powstańców Warszawskich i ul. Korczaka – zaledwie 130 metrów sieci kryło w sobie ponad 4 tony urobku.
W 2025 roku prace są jeszcze bardziej wymagające. Do końca lipca oczyszczono już 1835 krat deszczowych, a z 625 metrów sieci wydobyto 329,9 tony osadów i nieczystości. Najbardziej obciążone odcinki to m.in.:
ul. Tuwima, gdzie w rurze jajowatej DN 1200 zalegało aż 174 tony zanieczyszczeń,
ul. Marii Konopnickiej – na krótszym, 155-metrowym odcinku usunięto 149 ton osadów,
sieć w rejonie Osiedla Książąt Mazowieckich, gdzie na odcinku kilkuset metrów DN 200 i DN 300 wydobyto w sumie prawie 7 ton mułu i piasku.
To tony piasku, błota, liści i śmieci, które w innym przypadku pozostałyby w rurach, blokując odpływ wód opadowych.
Należy jednak pamiętać, że dbanie o drożność kanalizacji deszczowej to nie tylko zadanie Wod-Kanu. Każdy mieszkaniec może przyczynić się do poprawy sytuacji. Najlepszym rozwiązaniem jest zatrzymywanie i wykorzystywanie wód opadowych na własnej posesji. Zbiorniki na deszczówkę czy ogrodowe beczki to prosty sposób, aby zgromadzoną wodą podlewać rośliny zamiast marnować ją w kanalizacji. Warto również zadbać o powierzchnie biologicznie czynne na działce – trawniki, rabaty czy żwirowe alejki pomagają wodzie wsiąkać w grunt, a nie spływać w całości do kanalizacji. Dzięki temu zmniejszamy ryzyko przeciążenia sieci miejskiej i jednocześnie oszczędzamy wodę pitną.
W Mławie powstają również zbiorniki retencyjne, które gromadzą wodę w czasie opadów i stopniowo oddają ją do sieci. To ważny element systemu przeciwpowodziowego miasta. Jednak nawet najlepsza infrastruktura nie poradzi sobie, jeśli będzie zatkana odpadami lub przeciążona nadmiarem wód spływających z prywatnych posesji.
Dlatego tak istotne jest, by każdy mieszkaniec miał świadomość: kanalizacja deszczowa nie jest „niewidzialną rurą”, która działa sama. To system wymagający ogromnych nakładów pracy i pieniędzy. Dzięki regularnym działaniom Wod-Kanu co roku z miejskich kanałów usuwane są dziesiątki, a nawet setki ton zanieczyszczeń. Od naszej codziennej odpowiedzialności – segregowania odpadów, dbania o kratki przed domem, czy retencjonowania wody opadowej – zależy, czy system będzie działał sprawnie i skutecznie chronił ulice przed zalaniem.
WM/WP